Gmina Raszyn, Polska, Unia Europejska, ONZ. Prawda jest inna niż myślisz...

Wpisy

  • czwartek, 19 kwietnia 2012
    • Nie oglądać wiadomości*...

      Postulował Ryszard Rynkowski w swojej piosence, aby nie oglądać wiadomości. W ostatnim czasie prponuję to samo. Nie są one dobre. Nie są nawet złe. Są po prostu wk.....ce (wkurzające?). Jeśli potrzebujecie dowodów i argumentów na potwierdzenie powyższej tezy, to proszę bardzo:

      - chorzy na raka nie mają leków, bo resort zdrowia ich nie wykupił,

      - firma budująca autostradę, nie wypłacająca pensji, ogłasza upadłość. Pracownicy blokują budowany odcinek drogi,

      - jakiś oszołom w Krośnie mówi o wypowiedzeniu wojny przez Rosję Polsce, a katastrofę w Smoleńsku uważa za zamach,

      - premier obecny obrzuca się wyzwiskami z byłym premierem,

       

      Potrzeba jeszcze jakiś dowodów? Chyba nie. Pierwszy punkt ogólnie podsumuję. Prawdziwa kompromitacja Arłukowicza. Bartuś jest jak dziecko w piaskownicy i chyba nie nadaje się na ministra. Niech wróci do praktyki lekarza pediatry. Dziecko z drugim dzieckiem zawsze znajdzie wspólny język.  

      W punkcie drugim rzecz kuriozalna. Jest przetarg. Firma budująca autostradę musi przedstawić gwarancje finansowe na całą inwestycję. Nagle brakuje jej pieniędzy, nie tylko na budowę, ale wypłątę pensji. Ogłasza upadłość, sąd wniosek przyjmuje, firma ma ochronę przed wierzycielami. Nic tylko robić interesy z państwem. Skoro pieniądze są państwowe, to znaczy niczyje. Tak pewnie myśleli urzędnicy, którzy powierzyli nasze pieniądze bandzie oszustów i nieudaczników. Istaniały przesłanki, że DSS nadaje się na wykonawcę autostrady, jak krowa do latania. 

      W pukcie 3. Psychiatryk potrzebny. Od zaraz. Natychmiast. Niezwłocznie. Koniecznie. Musowo z kaftanem bezpieczeństwa, w który należy ubrać pacjenta. Może stawiać opór i być agresywnym, niebezpiecznym dla otoczenia.

      Grzegorz na swoim blogu przytoczył jakiś czas temu film o chorobie na władzę. Grzegorzu, to "małe piwko" w porównaniu z tym, co się w Sejmie tydzień temu działo. Dwóch "gladiatorów" stanęło na arenie i wymieniało się "uprzejmościami", pod swoim adresem. Szkoda tylko, że społeczeństwo nie ma uprawnień cesarza i nie mogło pokazać obydwóm kciuka w dół. Ile jeszcze będzie trwała ta wojna nie "polsko-polska", ja się do nich nie przyznaję? To raczej wojna kaczki z kaczorem, że się taką metaforą posłużę:)

      Nie jest wesoło zatem...

      * "Wiadomości" TVP, "Faktów" TVN, "Wydarzeń" Polsatu, i ogólnie żadnych innych. Papierowych, radiowych oraz pozostałych tv także. Po co się denerwować?! 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      rafal.ulewicz
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 kwietnia 2012 20:55
    • Zdrowia, szczęścia i słodyczy...

      Grzegorzu!

      Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin. Złożyłem osobiście, ale nie ma to jak bloger, blogerowi, za pośrednictwem bloga:) Życzyłeś mi na moje urodziny, żeby jakaś białogłowa zajrzała na mój blog i zainteresowała się nie tylko nim, ale jego autorem. Mogę życzyć także tego samego. Ale najważniejsze to zdrowie, zdrowie i jeszcze raz... zdrowie:). Za wszystko inne zapłacisz kartą. Oczywiście, aby na niej zawsze były środki, albo duża linia kredytowa. Wtedy będzie pięknie.

      Pozdrawiam,

      Rafał 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      rafal.ulewicz
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 kwietnia 2012 20:21
    • W odpowiedzi na list...

      Dostałem list w komentarzu do bloga. Nie wiem od kogo, bo podpisany jako "OBYWATEL". Nadawaca porusza w nim kilka problemów. Są to następujące kwestie:

      - inscenizacja bitwy raszyńskiej, która jest niepotrzebna i dużo kosztuje

      - brak przedszkoli państwowych

      - kiepski stan dróg, brak chodników

      Na koniec zadaje pytanie - dlaczego pieniądze z naszych kieszeni są marnotrawione. 

      Nie czuję się kompetentny, aby na te pytania odpowiedzieć, jako urzędnik, polityk, czy dziennikarz, ale odpowiem jako mieszkaniec, autor bloga. 

      Inscenizacja bitwy raszyńska nie jest "kosztownym", a już na pewno "niepotrzebnym" wydarzeniem w gminie. Moim zdaniem, należy pamiętać o przodkach, którzy walczyli za naszą wolność, poświęcając swoje życie. W czasach nieporównywalnie dostatniego życia, w których żyjemy, przypominanie o dzielnych Polakach, patriotach jest ważne. Jestem dumnym mieszkańcem ul. Godebskiego. Poza tym, czy kosztowne jest to przedsięwzięcie? W przeliczeniu na mieszkańca, nawet gdyby to było 50 zł, czyli ok. 1 000 000 zł dla budżetu gminy, to nie jest to duży wydatek. Także wg mojej opinii.

      Odnośnie przedszkoli państwowych, to wiem, że się buduje. Przy ul. Lotniczej. Powinno zatem wystarczyć miejsc dla wszystkich chętnych, zwłaszcza w kontekście nadchodzącego niżu demograficznego. 

      Stan dróg to problem szerszy. Wiele z nich, tych głównych są w zarządzaniu albo powiatu albo, jak Al. Krakowska Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Budżet gminny nie może być zatem wydatkowany na ich naprawę, budowę, itp. Nawet poprowadzenie chodnika w pasie tych dróg wymaga mnóstwa zgód i pozwoleń (vide: chodnik przy Al. Krakowskiej). Zatem trudno tu mieć pretensje tylko do władz gminnych, a więc wójta i radnych. 

      Ostatnie, emocjonalne pytanie brzmiało: dlaczego pieniądze z naszych pieniędzy sa marnotrawione? To sprawa subiektywna. Jeden będzie chciał nowego boiska, drugiemu większą radość sprawi mieszkanie socjalne, za które przyjdzie mu płacić tylko czynsz, a jeszcze inny uraduje się z domu kultury, w którym będzie mógł spędzać twórczo wolny czas. Co człowiek, to inny pogląd. Żeby była jasność! Radni uchwalają uchwały większością głosów. Uchwały wykonuje wójt. Radnych oraz wójta wybierają mieszkańcy raz na cztery lata. Wójta gminy w wyborach bezpośrednich od 2002 roku. W ten sposób możemy wyrazić swoją opinię o rządach, czy jesteśmy z nich zadowoleni, czy nie. Można też pisać bloga. Do czego zachęcam:)

      Dodam jeszcze, że budżet nie jest z gumy i wszelkie próby rozciągania go ponad miarę grożą zwiększeniem deficytu, a tym samym długów, co będzie skutkowało odsuwaniem inwestycji na kolejne lata. Można oczywiście zwiększać przychody. Przychody to nic innego, jak podatki Mieszkańców. Podkreślam Mieszkańców zameldowanych na terenie gminy. Jeśli macie sąsiada, znajomego, czy brata/siostrę, którzy tu mieszkają, ale zameldowani są w Warszawie, albo gdzie indziej, to miejcie do nich pretnesje, że brakuje na chodnik albo przedszkole, albo weźcie za rękę i zaprowadźcie do urzędu gminy. Tam, po wypełnieniu wniosku meldunkowego zostaną wcieleni do grona Mieszkańców gminy Raszyn, a Urząd Skarbowy będzie adresował część ich podatków na konto budżetu gminy. Takie to proste.   

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      rafal.ulewicz
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 kwietnia 2012 19:54
  • czwartek, 05 kwietnia 2012
    • Z Premierem, jak z rodziną. Dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach.

      Były ładne zdjęcia, ciekawe ujęcia z niemniej atrakcyjnych miejsc, z mężami stanu państw całego globu. Motywem, jaki się powtarzał był wizerunek ryżawego mężczyzny po 50-tce, który swoją twarz użyczał do powyżej wymienionych widoków. Nie byłoby uwiecznionych pamiątek na kliszy fotograficznej z przebiegu rządów Tuska, gdyby nie praca Pana Grzegorza Rogińskiego. On bowiem był tym, który za pomoca obiektywu archiwizował wszelkie wydarzenia większego i mniejszego kalibru, w których pierwszoplanową rolę grał Donald Tusk. Dzięki zatrudnieniu w kancelarii Premiera mógł Rogiński realizować swoją pasję, a także otrzymywać wynagrodzenie. Ale już nie może, bo rządziciele z tej kancelarii postanowili, że zostanie zwolniony. "Masz człowieku 60 lat, jeszcze tylko 5 lat i emeryturka" Tak mogli powiedzieć w kancelarii, ale gdzie te 5 lat przepracować? Na to pytanie odpowiedzieć chyba nie raczyli. 

      W kontekście wydłużenia wieku emerytalnego do 67 roku życia zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn zwolnienie Pana Rogińskiego jest najelpszym dowodem na to, że z Premierem dobrze wychodzi się na zdjęciach.Tylko. Ustawiając kadr, można przybrać odpowiednią pozę, zrobić dobrą minę (często do złej gry), wtedy liczy się marketing. Kiedy jednak przestają błyskać flesze lamp, rzeczywistość nie jest już tak gładka, sympatyczna, a wręcz przeciwnie, staje się twardym lądowaniem, po którym nie sposób się nie połamać/załamać. Wówczas liczy się bezwzględne zarządzanie. Jesteś stary, to idź sobie pracy szukać gdzie indziej.

      Oglądając wywiad z Panem Rogińskim nie zauważyłem załamania, ale z pewnością zaskoczenie, zdziwienie można było dostrzec. Z takim wpisem do cv, jak praca w kancelarii premiera, miejmy nadzieję, że bezrobotny fotograf pracę znajdzie. Sposób, w jaki zakończono z nim współpracę jest nie lada powodem do wstydu dla pracowników kancelarii, a może i samego Tuska. Wszak chyba znał mężczyznę, który "cykał" mu bez przerwy zdjęcia, a nie był bynajmniej paparazzim? Pracę swoją wykonywał z resztą bez zarzutu.

      Teraz dokonano modnego w biznesie outsourcingu, czyli zlecenia usługi na zewnątrz. Zdjęcia premierowi będzie pstrykał od tej pory prywatny właściciel firmy, wystawiając za swą pracę rachunek. Z VATem, oczywiście. Byle nowy fotograf nie wyszedł z Tuskiem dobrze tylko na zdjęciach.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      rafal.ulewicz
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 kwietnia 2012 22:09
  • wtorek, 27 marca 2012
    • Palikot pali "skręta", o emerytach także pamięta.

      Ostatnim, ale nie najmniej ciekawym gościem u Lisa, był dzisiaj Janusz Palikot. Czyżby nowy Mojżesz polskiej lewicy, jak był kiedyś nazywany Aleksander Kwaśniewski? Trudno powiedzieć. Dzisiaj może tak sobie marzyć, po tym jak z sukcesem dostał się do Parlamentu, wyprzedzając SLD, ale czas happeningów się skończył. Palenie marihuany w Sejmie, w postaci kadzidełka, było tyleż sensacyjne co żenujące i ośmieszyło samego biznesmena z Biłgoraja. 

      Dzisiejszego wieczora Palikot zdecydowanie zapowiedział poparcie dla reformy emerytalnej Tuska. Zdaniem Palikota trzeba wydłużyć wiek emerytalny, bo inaczej to danina na starość nawet na "waciki" nie starczy. O lekach, czy jedzeniu nawet nie wspominając. Zgadzam się z posłem Palikotem, że refernedum ws. reformy emerytalnej byłoby nonsensowne. Chyba, że pytanie postawione zostałoby na zasadzie alternatywy - albo pracujesz dłużej mając większą emeryturę, albo krócej i masz mniejszą. To uczciwe potraktowanie sprawy. Wiadomo, że wielu Polaków poszło by na emeryturę  już ok. 40. roku życia, gdyby tylko była taka opcja. Z resztą nie jest tajemnicą istnienie wielu takich tęgich, dobrze wyglądających "mięśniaków" przed 50 tką, którzy są na rencie. Rzekomo prawdziwej, którą dostają bo są najpoważniejszymi inwalidami. Tymczasem dostają od państwa kasę i dorabiają, oczywiście "na czarno". Zaświadczenie wydał znajomy/przekupiony* lekarz. 

      Jak problem rozwiązać? Bardzo prosto - tak samo jak powstał, należy go skasować. Jedynym sensownym powodem dla którego kiedyś stworzono ZUS, czyli Zakład Ukradzionej Składki było w miarę szybkie jego rozwiązanie. Twórcom ZUSu nie przyszło do głowy, że taki żart może być tak długo serwowany obywatelom, a nikt z przytomnie myślących się nie zbuntuje. Życie wyprzedziło najśmielsze oczekiwania autorów powstania tej chorej instytucji i ten bajzel trwa do dziś od 1934 roku. Z małą przerwą. Za "ciocią" Wikipedią podaję, że w 1955 roku ZUS został zlikwidowany. Na całe "aż" 5 lat. O ile braki w logicznym myśleniu nie dziwią u takich "geniuszy" ekonomii, jak Gomułka, to czemu po upadku komunizmu, nie upadł ten ZUS? Dowcip nawet, jeśli śmieszny, to kiedyś się nudzi i przestaje być opowiadany. Proponuję nowy: Przychodzi młody emeryt do ZUS,  w wieku 67 lat (wygląda na max. 57), dostaje emeyrturę i leci na Karaiby, pozostałe wypłaty przez najbliższe 0,5 roku będzie odbierał przelewem. Właśnie zaczął podróż dookoła świata. Ubaw "po pachy", co?

      * niepotrzebne skreślić 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      rafal.ulewicz
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 marca 2012 00:44
    • Kempa gada jak najęta.

      Zasada show-businessu mówi, że nieważne co o tobie mówią, byleby mówili. Zasada posłanki Kempy brzmi chyba: Nieważne co mówię, czy z sensem, byle mówić. Przykładów na to mógłbym podać całe mnóstwo, ale odniosę się do "katarynki" Kempy, goszczącej u p. Lisa tydzień temu.

      Temat dyskusji dotyczył zmiany sposobu finansowania Kościoła w Polsce. Różne pomysły, odmienne zdania nie mogą dziwić, wszak w studio znaleźli się przedstawiciele skrajnych światopoglądów. Nie mniej jednak, gdy słyszałem posłankę Kempę, to coś się we mnie buntowało. Czy aby ona na pewno wie, co mówi, słyszy siebie, a przede wszystkim słyszy swoich rozmówców? Czy "katarynka", którą jak żywo przypomina, wylewając z siebie potok bezsensownych zdań, zaburza jej myślenie i upośledza narząd słuchu? Adwersarz Kempy, Pan Bartoś, oburzył się na to, że Abp Michalik porównał propzycje Rzadu Tuska do represji, jakie spotkały Kościół w Polsce w czasach Stalinowskich. Co na to Kempa? "A co? W czasach stalinowskich nie było w Polsce represji wobec Kościoła?" Oczywiście były. Pani Beatko - tak, ale  Bartosik temu nie zaprzeczył, tylko skrytykował to PORÓWNANIE! Co zrobić, żeby do polskiego Sejmu nie wchodziły takie "tumany"? Boże! Patrzysz i nie grzmisz, chciałoby się rzec. 

      Najlepsze w dodatku jest to, że głupoty powtarzała Kempa bez przerwy, jakby na zasadzie "bzdura powtórzona tysiąc razy staje się mądrością głoszoną przez mędrca". Przykład: "Działania Tuska mają za zadanie dyskredytację Kościóła". Jestem członkiem tego Kościoła i jakoś nie odczuwam tego w tych kategoriach, a kwestie dochodów księży w demokratycznym państwie prawa nie mają żadnego związku z moją wiarą, czy gorliwością jej wyznawania. Nie ma i nie może mieć także związku z polityką. Każdy niech płaci, jeśli ma taką potrzebę, byle tylko dochody były ewidencjonowane, tak jak moje i każdego innego podatnika. 

      Na przykładzie Kempy polityka to otwieranie buzi, wydawanie dźwięków, bez większego baczenia na ich sens oraz logikę. Nie mogą później dziwić ustawy, które często prezentują podobny poziom "merytoryczny". Przperaszam, jeśli powyższym słowem obraziłem Panią Kempę, bo chyba nie ma go w swoim słowniku. Jest jego antonimem. Chyba znowu uraziłem. Pardon!  

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      rafal.ulewicz
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 marca 2012 00:11
  • poniedziałek, 26 marca 2012
    • Rutkowski TV-Time Is Money

      Tak sobie patrzę na poczynania naczelnego "detektywa" RP i powiem Wam, że mam już go "trochę" dość. Ja rozumiem, że reklama dżwignią handlu, a czas w tzw. "porze oglądalności" kosztuje i to niemało, to jednak nachalność, bezczelność i arogancja aby zaistnieć na szklanym ekranie oraz ignorancja wobec rozmówców są porażające. Rutkowski jest dla mnie symbolem takiego wieśniackiego stylu, który objawia się próbą leczenia kompleksów, poprzez upodabnianie się do filmowych bohaterów. Fryzurka wzorowo przycięta, ciemny okular, taka "cwaniakowa" mowa, która sprawia wrażenie inteligentnej wypowiedzi, ale jest tylko jej nieuodolną imitacją. Dzisiaj u Pana Lisa pokazał swoje chamstwo i cynizm. Niech poświadczy o tym cytat z "mistrza", słowa które zaadresował do swego adwersarza w osobie p. Szczuki: " To niech Pani przyjmie jutro pod dach P. Waśniewskich, zapewni ochronę i (sic!) charakteryzatora". Tym samym udowodnił motywy swojego działania, które wszyscy znają. Przy okazji całej sprawy związanej z rzekomym zaginięciem, a faktycznie śmiercią małej Madzi zbija kapitał, który zaprocentuje (wg niego) kolejnymi zleceniami. Mechanizm prosty, żeby nie powiedzieć prostacki, ale skuteczny. Ważne, że o mnie mówią - mysli Rutkowski.

      Konfernecja prasowa w piątek została zorganizowana późnym popołudniem. Wiadomo ludzie wrócili z pracy, nagłośnimy to odpowiednio w mediach, przyciągając przed telewizory milony widzów. Tylko po co przywozić na tę konferencję samych Waśniewskich? Skoro ma zapewnić im anonimowość, bezpieczeństwo, ochrone, "nowe życie", to po co oni? Odpowiedź jest prosta, aby samemu się przy nich polansować i ukazać, jak to społeczeństwo zrobiło z nich morderców, a przynajmniej z samej matki. Prawdziwy tupet i bezczelność. Sami "pchali się", czy też byli pchani przez Rutkowskiego do tv, to teraz zbierają tego efekty.  

      Faktem jest, że prokuratura, która podając na konferencji w zeszłą środę jakieś poszlaki na zasadzie "gorących kawałków" do mediów ,zrobiła wokół Waśniewskich atmosferę, delikatnie mówiąc, podejrzliwości oraz insynuacji, jakoby śmierć małej Madzi była przygotowana z premedytacją przy pełnej kalkulacji. Tylko, na miły Bóg!, wystarczyłby sam Rutkowski z adwokatem, który wytknąłby, podobnie jak społeczeństwo i politycy, nieprofesjonalizm prokuratury. Jedynym wygranym tej sprawy jest... oczywiście! Rutkowski. 

      Ale, prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy... No właśnie, ciesz się Rutkowski z tych konfernecji, bo możesz niebawem dłużej posiedzieć - za kratkami . Na razie wyrok sądu brzmi 2,5 roku, będzie apelacja. Ale za machlojki i udział w tzw mafii paliwowej na "zawiasy" próżno liczyć. I będzie dużo czasu, aby przygotować się do kolejnych konferencji w przyjemnym otoczeniu za zakratowanymi oknami. Ale co do dla Pana? Taki Big Brother, który potrwa trochę dłużej niż 3 miesiące. Czekam na relacje w tv informacyjnych... 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      rafal.ulewicz
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 marca 2012 23:23
  • poniedziałek, 19 marca 2012
    • O krok od triumfu.

      Siatkarze Skry Bełchatów dali kibicom w całej Polsce powód do świętowania. Nie dość, że weszli do Wielkiego Finału Ligi Mistrzów, to przegrali dopiero po pięciu setach. Oby tak mistrzowie Polski w piłce nożnej doszli chociaż do fazy grupowej piłkarskiej Ligi Mistrzów...Póki co "marzenie ściętej głowy". No, ale nie ma co "biadolić". Sukces w innej grze zespołowej cieszy. Tym bardziej, że doszło do niego w łódzkiej hali "Atlas Arena", przy dopingu przeszło 13 tysięcy polskich kibiców, którzy są uważani za najlepszą publiczność na świecie. Nic dziwnego, że organizacja finału tych elitarnych rozgrywek przypadła właśnie Polsce. Już za 2 lata Mistrzostwa Globu w siatkówce odbędą się także w kraju nad Wisłą.

      Zarówno kluby, jak i reprezentacja to światowa czołówka w tej najbardziej zespołowej grze świata. Rozgrywki Plus Ligi zarówno kobiet, jak i mężczyzn to organizacyjny majstersztyk, który przyciąga na trybuny rzesze kibiców, a przed telewizory miliony Polaków. Z całą prawnością siatkówka jest obecnie sportem numer 2, ( a może nr 1?), w Ojczyźnie Huberta Wagnera, legendarnego trenera Mistrzów świata i olimpijskich. Najlepsi siatkarze globu grają w trzech ligach: polskiej, włoskiej i rosyjskiej. Oby tak dalej! Do klubowego triumfu w całej Europie został już tylko jeden, mały kroczek. Może za rok?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      rafal.ulewicz
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 marca 2012 16:38
    • A prezydentem Niemiec został...

      Przeszło dwa tygodnie temu napisałem o wyborach w Rosji i ich zwycięzcy, którym mógł zostać tylko i wyłącznie Władimir Putin. Wczoraj natomiast swojego prezydenta wybrali Niemcy. Nie bezpośrednio, ale przez elektorów tworzących Zgromadzenie Federalne. Tutaj wynik także był do przewidzenia. Joachim Gauck, bo o nim mowa, zasłynął w przeszłości tym, że kierował pracami Federalnego Urzędu ds. Akt Stasi (tzw. Instytutem Gaucka). To taki odpowiednik polskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Z tą różnicą, że powstał dużo wcześniej, bo już na początku demokratycznych przemian w Europie, i w zasadzie zamknął dyskusję w temacie współpracy byłych obywateli NRD z aparatem komunistycznej bezpieki. U nas tymczasem, co jakiś czas na zasadzie sensacji dowiadujemy się, że taki Kowalski, który jest osobą powszechnie znaną i często szanowaną, ma na sumieniu donoszenie na swoich kolegów. 

      Prezydent Gauck już zadeklarował, że z pierwszą wizytą zagraniczną wybierze się do Polski. Jak zauważył jesteśmy Narodem miłującym wolność, ceniącym formułę "mniej państwa w państwie" bardziej niż "zbyt wiele państwa w państwie". Takie podejście z pewnością jest potrzebne w ramach współpracy państw w UE. 

      Ustawa Zasadnicza RFN nie przypisuje znacznej roli prezydentowi. Spełnia on raczej funkcje reprezentatywne w stosunkach międzynarodowych. Za rządzenie odpowiada kanclerz wraz ze swoim gabinetem ministrów. Nie mniej jednak cieszy fakt, że to stanowisko objęła osoba życzliwa Polsce i traktująca nas, jako jednego z głównych partnerów na arenie międzynarodowej. Niemcy są dla nas głównym kontrahentem handlowym, a także stanowią wzór rozwoju gospodarczego, jaki stał się ich udziałem po II wojnie światowej. Polska przez ostatnie 20 lat przemian stara się tempo ówczesnego rozwoju Niemiec powtórzyć. Raczej z pozytywnym skutkiem. 

      W odróżnieniu od naszych relacji z Rosją, to te z sąsiadem zza Odry są wspaniałe. Nigdy w historii nie były lepsze. Także osoba Gaucka nie wzbudza wśród Polaków kontrowersji, w przeciwieństwie do Putina, który uważany jest przez Rodaków za kolejnego cara lub (jeszcze gorzej) I szego sekretarza, a nie nowoczesnego prezydenta demokratycznego państwa. Polsce z pewnością nieporównywalnie bliżej do Niemiec praktycznie we wszystkich dziedzinach życia niż do Rosji. Jedyne co nas łączy z sąsiadem ze wschodu to tylko podobny język oraz czasem lekkomyślna fantazja biorąca górę nad zdrowym rozsądkiem. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      rafal.ulewicz
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 marca 2012 16:18
  • niedziela, 04 marca 2012
    • Prezydentem Rosji został Putin.

      Co w tej Rosji jest nie tak, że człowiek, który ma "gdzieś" demokrację, zostaje znowu prezydentem? A może to z tą demokracją jest coś "nie tak", że tylko utrudnia objęcie urzędu właściwej osobie? Bo gdyby tak popatrzeć na Polskę, to jedynym i najlepszym kandydatem na szefa rządu jest Pan Kaczyński. Wszyscy inni to zdrajcy, zaprzańcy, komuniści, wrogowie Narodu. Tylko ta demokracja pozwala im rządzić, bo dzięki niej i wolności mediów (braku obiektywizmu, jak woli Kaczyński), Tusk wygrywa wybory. 

      Demokracja to zły system, ale lepszego nie wymyślono mawiał Churchill. Pan Kaczyński miał swoje "pięć minut", czy "chwilę prawdy". Prawdziwą "chwilunię" prawdy, bo tylko dwa lata przyszło mu stać u steru władzy. Jak się okazało nie wykorzystał tego czasu najlepiej. Do koalicji wziął LPR i Samooboronę. Skończyło się to "samoporażką" i trwa przez kolejne wybory od lat już 5. Ale jak wiadomo Tusk nie może żyć bez Kaczyńskiego, a Kaczyński bez Tuska. Poparcie od długiego czasu mają podobne z przewagą dla PO, i taki stan im odpowiada. Kaczyński nie wygra, ale będzie silną opozycją, a Tusk, jak podejmie złą decyzję (co ostatnio staje się jego domeną), to straszy wizją Kaczyńskiego u władzy. I jakoś to "działa".

      Mnie jednak nie obchodzi, kto rządzi, ale jak rządzi. Ciekaw jestem jak z wykorzystaniem funduszy unijnych, jak z budową dróg, terminową i solidną oczywiście, a nie partactwem, co ze służbą zdrowia i z rynkiem pracy no i EURO 2012. Czy nie tylko stadiony, ale całokształt organizacji, w tym zapewnienie bezpieczeństwa będą na wysokim poziomie, czy zostanie wielkie "g", nad którym już nie będę pisał co będzie krążyć, bo zarzucą mi "wycieczki" do nazwiska. 

      O ile Polska to kraj już "w miarę" demokratyczny, a wśród krajów tzw. "byłych demoludów" zdecydowany lider przemian, to Rosja jest daleko w tyle. Nie ma się co dziwić, wszak "najlepszy ustrój", trwał tam ponad dwadzieścia lat dłużej. Nawyki, przyzwyczajenie do rządów "silnej ręki", często brutalnych i autorytarnych spowodowały, że lepszy znajomy Putin, niż nieznany Ziuganow, czy Żirinowski, czy inny skrajny nacjonalista lub komunista. Władimir Władmirowicz jest gwarantem stabilizacji. Małej, skromnej, ale jednak wnoszącej spokój w życiu mieszkańców. Nie tylko Rosji, ale ogółu mieszkańców "globalnej wioski". Małe jest prawdopodobieństwo, że Putin wpadnie na pomysł użycia arsenału nuklearnego wobec jakiegokolwiek z państw, albo dokona innej równie nieprzemyślanej decyzji. Tego typu działania nam raczej nie grożą. Będzie oczywiście dawał o sobie znać, i "tupnie nóżką" czasem np. na forum ONZ, ale w dłuższej perspektywie będzie współpracował z Zachodem. Wszak gdyby nie UE, to nie mógłby robić dobrych interesów, sprzedając bogactwa naturalne na ten rynek. 

      Do zmiany charakteru demokracji jaki panuje w Rosji, a właściwie oligarchii muszą być gotowi sami Rosjanie. Pozytywne jest, że coraz częściej słyszy się o manifestacjach, do których dochodzi chociażby w Moskwie, czy Peteresburgu, na których głoszona jest potrzeba budowy społeczeństwa obywatelskiego i większego udziału we władzy zwykłych Rosjan, a nie tylko tych, którzy mają pieniądze, a co za tym idzie większe wpływy. Putin zaczyna się nudzić coraz większej liczbie współobywateli. Mam nadzieję, że nadchodząca kadencja przypieczętuje to znużenie, a następcą na Kremlu zostanie młody, wykształcony w postkomunistycznej Rosji człowiek. Taki, który wprowadzi swoje państwo w nową rzeczywistość. Czynnikami sprzyjającymi zmianie mentalności Rosji, jej obywateli, a także wizerunku na świecie będą sprzyjały dwa wielkie wydarzenia sportowe w tym dziesięcioleciu, które odbędą się w ojczyźnie Czajkowskiego. W 2014 r. sportowców zimowych przywita Soczi, które zorganizuje igrzyska olimpijskie, zaś 4 lata później na rosyjskich stadionach rozgrywane będą mistrzostwa świata w piłce nożnej. Skąd czerpię ten optymizm? Analogia historyczna. W 1980 r. IO w Moskwie. Fakt, że zbojkotowane przez część państw Zachodu, ale jednak. 5 lat później - pierestrojka, a 9 lat później "wiosna ludów" i upadek bloku wschodniego. Potrzeba i chęć zmiany jest - reszta to tylko kwestia czasu. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      rafal.ulewicz
      Czas publikacji:
      niedziela, 04 marca 2012 23:14